niedziela, listopada 20, 2005

Palenque. Nasi tu byli! czyli pierwszy Polak na szlaku


Z San Cristobal stopujemy przez przepiekne chiapaskie gory w strone ruin Majow - Palenque. Jedziemy glownie na pakach pick-upow, wiec mozemy podziwiac krajobrazy i pojawiajace sie co pewien czas male wioski, pelne Indian. Stopowanie w Chiapas idzie naprawde niezle, jedynym jego minusem jest to ze przemieszczamy sie bardzo malymi odcinkami, czesto musimy wysiadac i szukac nowego pojazdu. W pewnym zakletym miejscu, gdzie gromadza sie same taksowki i colectivos utykamy na dobre. Na drodze do Palenque znajduja sie wodospady Agua Azul, ktore rowniez chcemy zobaczyc. Zeby tam dotrzec, jestesmy w koncu zmuszeni wsiasc do jednego z pomykajacych w tamtym kierunku colectivos.
W koncu docieramy. Agua Azul to przepiekne miejsce. Wodospady mozesz nie tylko podziwiac, ale mozesz tez do nich wskoczyc. Taka kapiel to naprawde bajka.
Z Agua Azul chcemy zlapac stopa do Palenque, ale niestety nam sie to nie udaje, poznajemy za to mila pare Niemcow - dziewczyna jest wlasciwie polGwatemalka, przyjechala w te strony odwiedzic rodzine, przy okazji zwiedza tez Meksyk. Collectivo dojezdzamy juz na wieczor do Palenque - miasta malego i totalnie nieciekawego, klimatu nie odnajdziesz tutaj nawet na Zocalo. W dodatku jest drogo.
Znajdujemy hostel, gdzie dormitorio urzadzone jest pod samym dachem. Olbrzymie okna, dach zrobiony z cienkiej blachy, wiec ma sie troche wrazenie jakby sie spalo pod golym niebem. Mi sie tam bardzo podoba, Marcin do dzisiaj wspomina to miejsce z obrzydzeniem, bo spedzil tam dluga bezsenna noc. Najpierw ktos gadal, wiec nie mogl zasnac. Pozniej lunal deszcz i po sali rozniosl sie jednostajny halas uderzajacej o blaszany dach wody. Mi spalo sie bardzo dobrze, nie mialam wiec wiekszych problemow zeby o godzinie 6 rano wstac (chielismy juz o 8 znajezc sie u bram miasta Majow).
Tanim collectivo dojechalismy do ruin, tuz przed ich otwarciem. Czesto zastanawialismy sie co powiemy pierwszemu rodakowi spotkanemu na trasie naszej podrozy. Dziwilo nas ze przez caly miesiac, ani na Kubie, ani w Meksyku nie spotkalismy zadnych Polakow. Wydawalo nam sie dotad,ze w zylach naszego narodu plynie podroznicza krew...
Pierwszy Polak na szlaku pojawil sie wlasnie przy kasach Palenque. Jego zwiastunem byl meksykanski przewodnik, ktory zaczal zagadywac do nas po polsku. O, pan mowi po polsku? To tutaj przyjezdza duzo Polakow? Tak, bardzo duzo, wczoraj na przyklad mialem grupe polska. Jakby na potwierdzenie jego slow pojawila sie... Magda. Mielismy plan, zeby pierwszemu Polakowi rzucic sie w ramiona :-). Skonczylo sie na serdecznym uscisnieciu reki. Ruiny zwiedzalismy juz razem. Magda podrozowala od roku, razem ze swoim mezem Amerykaninem - baardzo milym zreszta. Przybyli stamtad, dokad jechalismy, tematow do rozmow wiec nie brakowalo.
Chociaz wiem ze zabrzmi to prymitywnie, i ze moglabym wysilic sie na jakies bardziej ambitne wnioski, po odwiedzeniu slynnego miasta Majow, ale co tam... Palenque to naprawde sympatyczne ruiny. Polozone w zieleni, i nie tak jednostajne jak Teotihuacan. Zgromadzone sa w kilku grupach, mozna lazic godzinami i ciagle natrafia sie na cos nowego. My, na zwiedzenie wszystkiego poswiecilismy zaledwie 2 godziny. Do wyjscia szlismy przez dzungle, w ktorej rozlegalo sie co chwile grozne ryczenie malpy.
Magda z mezem udali sie do swojego schroniska, niedaleko ruin. My wsiedlismy do busika, zeby czympredzej dotrzec do miasta, zabrac nasze bagaze i ruszyc dalej stopem w strone Campeche. Z okna busika Marcin krzyczal adres naszej strony internetowej. Mamy nadzieje ze Magda go zapisala i ze bedzie mogla przeczytac, ze bardzo serdecznie ja pozdrawiamy!

Autor: Ola

3 komentarze:

Slaada pisze...

Chyba nikt nie czyta waszego bloga - zadnych komentarzy... A ja nie moge dojsc do ladu ze zdjeciami - jest tam jakas kolejnosc czy to przypadkowe? Adres waszej strony rozeslalem po liscie Klubu Jarema i umiescilem na tablicy ogloszen na OSOTT. Moze ktos dzieki temu bedzie wchodzil na malego rycerza.

MalyRycerz pisze...

Oj Adamie Adamie, mam satystyki, wiec wiem ze czytaja, a ze komentarzy nie ma to nie wiem, po prostu ludzie ktorych znamy przysylaja cos w mailu, a moze nie maja ochoty zamieszczac komentarzy, dzieki za komentarz. Tak zdjecia sa w kolejnosci raczej, bedziemy starac sie dodawac opisy do nich ale wiesz jak to jest jak sie podrozuje, i tak mamy super bo co jakis czas mamy dostep do kompa w prywatnych mieszkaniach

Napisz czy ci sie podobaja nasze opowiescie, ach chcialoby sie napisac wiecej, ale to pewnie dopiero po przyjezdzie

Slaada pisze...

Opisy sa ok. Ale od razu widac kto pisal - Ola nie robi takiego balaganu z literowkami jak ty.